Ksiądz i Rabin mieli wypadek samochodowy - klasyczna czołówka, auta do kasacji etc. Ale jako, że to przecież duchowni to nie będą się spierać czyja wina, po prostu Bóg tak chciał. Usiedli sobie na skraju drogi i tak patrzą na kupki złomu leżące w rowie. Rabin więc wychodzi z propozycją do księdza:
- To może tak, na te smutki, byśmy się napili? Wszak, nawet pan Jezus pił wino w dobrej wierze...
Ksiądz przytaknął, wziął od Rabina piersiówkę i zdrowo pociągnął. Oddaje ją Rabinowi, a ten ją chowa za pazuchę. Ksiądz dziwi się wielce i pyta:
- A Ty nie pijesz?
Rabin na to:
- Wolę poczekać na policję.
- To może tak, na te smutki, byśmy się napili? Wszak, nawet pan Jezus pił wino w dobrej wierze...
Ksiądz przytaknął, wziął od Rabina piersiówkę i zdrowo pociągnął. Oddaje ją Rabinowi, a ten ją chowa za pazuchę. Ksiądz dziwi się wielce i pyta:
- A Ty nie pijesz?
Rabin na to:
- Wolę poczekać na policję.

