- Zośka. Widziałem wczoraj jak uprawiałaś seks w samochodzie z jakimś młodym człowiekiem. Kto to był?!
- A samochód jakiego koloru?
- A samochód jakiego koloru?
Siedzę z żoną i teściami przed telewizorem. Pokazują jakąś kobietę. Mówię:
- Kurde, twarz znajoma!
- To znana aktorka porno! - odpowiada teść.
No i obydwu nam głupio się zrobiło.
- Kurde, twarz znajoma!
- To znana aktorka porno! - odpowiada teść.
No i obydwu nam głupio się zrobiło.
Jezus wraca do swoich apostołów. Wchodzi a tam impreza na całego, wyżerka, wino itp...
- Skąd mieliście na to pieniądze? - pyta Piotra.
- Aaaa Judasz coś sprzedał.
- Skąd mieliście na to pieniądze? - pyta Piotra.
- Aaaa Judasz coś sprzedał.
- Z Zośką się rozstaliśmy.
- A co się stało?
- Wyobraź sobie, że robiła mi wyrzuty dlatego, że u ciebie na parapetówie ruchnąłem ją i poszedłem spać do drugiego pokoju.
- I z tego powodu się rozstajecie? Bez przesady. Daj kwiatka i będzie OK.
- Żesz mać... Mnie nie było na twojej parapetówie!
- A co się stało?
- Wyobraź sobie, że robiła mi wyrzuty dlatego, że u ciebie na parapetówie ruchnąłem ją i poszedłem spać do drugiego pokoju.
- I z tego powodu się rozstajecie? Bez przesady. Daj kwiatka i będzie OK.
- Żesz mać... Mnie nie było na twojej parapetówie!
Właśnie wróciłem z wakacji z Tajlandii. Mało brakowało, a przespałbym się z transwestytą! Wyglądał jak kobieta, pachniał jak kobieta, mówił jak kobieta, całował jak kobieta. Dopiero, kiedy zajeżdżaliśmy do jego mieszkania i zaparkował równolegle za pierwszym podejściem, zdałem sobie sprawę, że coś tu nie gra.
- Tato, a co to jest nietolerancja i państwo socjalne, bo nic z tego nie rozumiem.
- To proste, sam widzisz, że ja nie pracuje, matka nie pracuje, opieka nam do mieszkania dopłaca, węgiel daje, na ciebie i twoje dwie siostry rząd daje, szkoła bezpłatna, wasze kolonie też prawie darmo, ubezpieczenia zdrowotne mamy z pośredniaka, i to właśnie jest państwo socjalne.
- A to tak to wyglada, ale ktoś za to wszystko musi przecież płacić, bo dzieci mówiły, że rząd nie ma swoich pieniędzy.
- No płaci płaci, inni ludzie płacą, ci co pracują i podatki od tego jeszcze duże płacą.
- Aha... ale to ich nie wkurwia?
- A wkurwia, wkurwia, i to właśnie jest ta nietolerancja.
- To proste, sam widzisz, że ja nie pracuje, matka nie pracuje, opieka nam do mieszkania dopłaca, węgiel daje, na ciebie i twoje dwie siostry rząd daje, szkoła bezpłatna, wasze kolonie też prawie darmo, ubezpieczenia zdrowotne mamy z pośredniaka, i to właśnie jest państwo socjalne.
- A to tak to wyglada, ale ktoś za to wszystko musi przecież płacić, bo dzieci mówiły, że rząd nie ma swoich pieniędzy.
- No płaci płaci, inni ludzie płacą, ci co pracują i podatki od tego jeszcze duże płacą.
- Aha... ale to ich nie wkurwia?
- A wkurwia, wkurwia, i to właśnie jest ta nietolerancja.
- Jaka jest różnica między związkiem a sponsoringiem?
- W sponsoringu masz więcej czasu dla siebie.
- W sponsoringu masz więcej czasu dla siebie.
- W twojej dokumentacji medycznej są tylko wpisy wenerologów i okulistów.
- No i?
- Ty co, nie widzisz, co jebiesz?!
- No i?
- Ty co, nie widzisz, co jebiesz?!
- Panie doktorze, mój mąż zaraził się rzeżączką. Co robić? Co robić!?
- A czemu on a sam do mnie nie przyszedł?
- Bo jeszcze o tym nie wie.
- A czemu on a sam do mnie nie przyszedł?
- Bo jeszcze o tym nie wie.
Zofia kładąc się na łóżku szeroko rozłożyła nogi. Z wyuzdaną miną mówi do swojego męża:
- Wiesz czego chcę?
- Wiem. Znowu chcesz zająć całe łóżko.
- Wiesz czego chcę?
- Wiem. Znowu chcesz zająć całe łóżko.
- Ech... pokłóciłam się wczoraj z Edwinem...
- O co?
- Nazwał mnie głupią cipą.
- A ty?
- A ja go nazwałam pedałem!
- A on?
- A wkurwił się... i zaczął mnie swoją torebka po głowie okładać.
- O co?
- Nazwał mnie głupią cipą.
- A ty?
- A ja go nazwałam pedałem!
- A on?
- A wkurwił się... i zaczął mnie swoją torebka po głowie okładać.
Żona do męża:
- Na Boga! Co to za dziewczyny?
- Sama mówiłaś, żebym poszukał pary japonek na lato...
- Na Boga! Co to za dziewczyny?
- Sama mówiłaś, żebym poszukał pary japonek na lato...
Kiedy babcia energicznie zdmuchnęła za jednym razem wszystkie 90 świeczek z urodzinowego tortu, wnuki zdały sobie sprawę, że mieszkanie w centrum Warszawy nieprędko się zwolni.
Działkowiec pyta sąsiada:
- Co tam wczoraj za święto mieliście, że tak wszyscy tańczyliście?
- Dziadek ul przewrócił.
- Co tam wczoraj za święto mieliście, że tak wszyscy tańczyliście?
- Dziadek ul przewrócił.
Idzie facet brzegiem Wisły.
Widzi faceta klęczącego i pijącego wodę z rzeki.
Spacerowicz woła:
- Co pan robi? Niech pan nie pije! Otruje się pan, chemikalia i odpadki!
- Was? Ich verstehe nicht!
- Powoli, bo zimna.
Widzi faceta klęczącego i pijącego wodę z rzeki.
Spacerowicz woła:
- Co pan robi? Niech pan nie pije! Otruje się pan, chemikalia i odpadki!
- Was? Ich verstehe nicht!
- Powoli, bo zimna.

