Idę przez las. Jest noc. Deszcz, wiatr. Zmarzłem. Widzę stoi samochód, podchodzę, patrzę przez okno - nikogo. Próbuję otworzyć tylne drzwi - otwarte, więc wsiadam i siedzę. Nagle samochód rusza. Jestem w szoku. Samochód jedzie, ja siedzę z tyłu, nikogo za kierownicą. Potem skądś pojawia się włochata ręka, kręci kierownicą i znika. Włosy stają mi dęba. Potem pojawia się wioska, pierwsze domy... Potem samochód się zatrzymuje, do środka zagląda mężczyzna i mówi:
- Co ty tu robisz!
- Ja tylko jadę.
- Ja pierdolę! Ja pcham, a on sobie k**wa siedzi!
- Co ty tu robisz!
- Ja tylko jadę.
- Ja pierdolę! Ja pcham, a on sobie k**wa siedzi!
Sprawa o rozwód. Sędzia pyta żonę.
- Dlaczego chce się pani rozwieść z mężem?
- On mnie nie zadowala.
Kobiety na sali sądowej mówią - On zadowala wszystkie, ale jej jakoś nie zadowala!
Odpowiadają mężczyźni na sali sądowej - Jej nikt nie zadowala!
- Dlaczego chce się pani rozwieść z mężem?
- On mnie nie zadowala.
Kobiety na sali sądowej mówią - On zadowala wszystkie, ale jej jakoś nie zadowala!
Odpowiadają mężczyźni na sali sądowej - Jej nikt nie zadowala!
Dwie panie po czterdziestce w przychodni:
Patrz, kochana, jaki postęp. Dawniej, kiedy byłam młoda, trzeba było u lekarza całkowicie się rozebrać podczas wizyty.
A teraz, do czego to doszła medycyna, wystarczy pokazać język.
Patrz, kochana, jaki postęp. Dawniej, kiedy byłam młoda, trzeba było u lekarza całkowicie się rozebrać podczas wizyty.
A teraz, do czego to doszła medycyna, wystarczy pokazać język.
Facet siedzi w pubie i wypija szóste piwo. Myśli sobie: "Muszę stąd wyjść, zanim za bardzo się upiję". Próbuje wstać - nie może, upada z powrotem na siedzenie. Myśli: "Potrzebuję kolejnego piwa, żeby odzyskać równowagę. Potem wstanę". Wypił jeszcze kilka, potem jeszcze raz to samo, znów próbował wstać. Opiera się o bar, ale nie czuje nóg i upada.
Ale potem gwałtownie podniósł się rękami ale upadł, na brzuch, na podłogę. Zrezygnowany, doczołgał się więc do domu.
Rano budzi go wściekła żona i krzyczy:
- Ty draniu, znowu się wczoraj upiłeś!
A on nic nie pamięta, boli go głowa, nic nie rozumie:
- Dlaczego tak myślisz?
A ona mu:
- Znowu zostawiłeś wózek inwalidzki.
Ale potem gwałtownie podniósł się rękami ale upadł, na brzuch, na podłogę. Zrezygnowany, doczołgał się więc do domu.
Rano budzi go wściekła żona i krzyczy:
- Ty draniu, znowu się wczoraj upiłeś!
A on nic nie pamięta, boli go głowa, nic nie rozumie:
- Dlaczego tak myślisz?
A ona mu:
- Znowu zostawiłeś wózek inwalidzki.
Autobus, mężczyzna ustępuje miejsca kobiecie. Wtedy kobieta zaczyna rozmowę:
- Pan jest z Krakowa?
- Tak, a jak się pani zorientowała?
- Ustąpił mi pan miejsca!
- Rozumiem. A pani jest z Warszawy?
- Tak, a skąd pan wie?
- Pani nie powiedziała dziękuję.
- Pan jest z Krakowa?
- Tak, a jak się pani zorientowała?
- Ustąpił mi pan miejsca!
- Rozumiem. A pani jest z Warszawy?
- Tak, a skąd pan wie?
- Pani nie powiedziała dziękuję.
Sawanna... Południe... Lew i lwica leżą na słońcu, opalając się. Wtem podbiega zając, kopie lwa w twarz i ucieka. Lew nic.
Lwica jest zszokowana:
- Leo, jesteś królem zwierząt, co do cholery? Goń go i rozerwij na strzępy!
- Weź daj spokój, jest mały, głupi, chory na głowę. Nic wielkiego.
- Cóż, twoja sprawa, to ty jesteś królem...
Po chwili historia z zającem się powtarza, odbywa się ta sama rozmowa.
I tak kilka razy... Za którymś razem lwica, nie mogąc znieść takiej bezczelności, pognała za zającem: w tę i z powrotem, szybko za nim.
W końcu zając wbiegł do rury na wzgórzu, a lwica z rozpędu za nim i utknęła tam. Zając wyszedł z drugiego końca rury i oczywiście zerżnął lwicę na maksa i już go nie było. Wkrótce lwicy udało się wydostać, wróciła do lwa: ogon podwinięty, uszy spuszczone, oczy spuszczone.
Lew patrzy na nią i pyta podejrzliwie:
- I co, biegł przez rurę?
Lwica jest zszokowana:
- Leo, jesteś królem zwierząt, co do cholery? Goń go i rozerwij na strzępy!
- Weź daj spokój, jest mały, głupi, chory na głowę. Nic wielkiego.
- Cóż, twoja sprawa, to ty jesteś królem...
Po chwili historia z zającem się powtarza, odbywa się ta sama rozmowa.
I tak kilka razy... Za którymś razem lwica, nie mogąc znieść takiej bezczelności, pognała za zającem: w tę i z powrotem, szybko za nim.
W końcu zając wbiegł do rury na wzgórzu, a lwica z rozpędu za nim i utknęła tam. Zając wyszedł z drugiego końca rury i oczywiście zerżnął lwicę na maksa i już go nie było. Wkrótce lwicy udało się wydostać, wróciła do lwa: ogon podwinięty, uszy spuszczone, oczy spuszczone.
Lew patrzy na nią i pyta podejrzliwie:
- I co, biegł przez rurę?
Mówi kumpel do kumpla:
- Słuchaj, moja żona codziennie chce seksu. Już nie mogę. Nie jestem już taki młody a poza tym, ile można...
- Kumpel odpowiada:
- Widzisz - mówiłem ci, jak się ożenisz z brzydką kobietą to ci nikt nie pomoże.
- Słuchaj, moja żona codziennie chce seksu. Już nie mogę. Nie jestem już taki młody a poza tym, ile można...
- Kumpel odpowiada:
- Widzisz - mówiłem ci, jak się ożenisz z brzydką kobietą to ci nikt nie pomoże.
Mama wyjechała na dwa tygodnie. Po powrocie pyta syna:
- A tata był smutny, kiedy nie było mnie w domu?
- Na początku nie, ale przez ostatnie dwa dni coraz bardziej.
- A tata był smutny, kiedy nie było mnie w domu?
- Na początku nie, ale przez ostatnie dwa dni coraz bardziej.
Przystanki autobusowe zostały zaprojektowane specjalnie z myślą o naszej pogodzie. Projektanci wzięli wszystko pod uwagę! Zrobili:
- Szklane dachy, na wypadek upałów,
- Otwory w ścianach, na wypadek wiatru,
- Stalowe siedzenia, na wypadek mrozu.
- Szklane dachy, na wypadek upałów,
- Otwory w ścianach, na wypadek wiatru,
- Stalowe siedzenia, na wypadek mrozu.
Pewnego razu wędkarze spierali się o to, jak określić wiek ryby. Kłócili się przez długi czas, opowiadając różne wersje o płetwach, łuskach, kolorze.... Podczas kłótni podszedł do nich miejscowy i postanowili go zapytać:
- A jak prawidłowo określić wiek ryby?
- Po oczach!!!
- To jak????!!!!
- Im dalej oczy znajdują się od tyłka, tym ryba jest starsza.
- A jak prawidłowo określić wiek ryby?
- Po oczach!!!
- To jak????!!!!
- Im dalej oczy znajdują się od tyłka, tym ryba jest starsza.
- Szefie dostane podwyżkę? pyta Kowalski.
- Nie ma mowy! odpowiada szef.
- Albo dostane podwyżkę albo powiem innym, że ją dostałem.
- Nie ma mowy! odpowiada szef.
- Albo dostane podwyżkę albo powiem innym, że ją dostałem.
W 1977 r. wyprodukowano udźwiękowiony film "Wielka podróż Bolka i Lolka". Prasa pisała wtedy, że jest to pierwszy raz, kiedy Bolek i Lolek przemówili.
Gdyby zdarzyło się to obecnie, przeczytalibyśmy w Internecie i gazetach: Gwiazdy "Bolka i Lolka" przerywają milczenie.
Gdyby zdarzyło się to obecnie, przeczytalibyśmy w Internecie i gazetach: Gwiazdy "Bolka i Lolka" przerywają milczenie.
Panienka, pod wpływem "Czterech pancernych i psa", będąc samotną, napisała w ogłoszeniu matrymonialnym:
- Poszukuje mężczyzny tak przystojnego jak Grigorij, tak miłego jak Janek, silnego jak Gustlik, odważnego jak Tomek i wiernego jak Szarik.
Po miesiącu dostała odpowiedź:
- Droga pani, co prawda nie jestem tak przystojny jak Grigorij, miły jak Janek, silny jak Gustlik, odważny jak Tomek i wierny jak Szarik, ale za to... lufę mam jak RUDY!!!
- Poszukuje mężczyzny tak przystojnego jak Grigorij, tak miłego jak Janek, silnego jak Gustlik, odważnego jak Tomek i wiernego jak Szarik.
Po miesiącu dostała odpowiedź:
- Droga pani, co prawda nie jestem tak przystojny jak Grigorij, miły jak Janek, silny jak Gustlik, odważny jak Tomek i wierny jak Szarik, ale za to... lufę mam jak RUDY!!!
Nauczycielka w klasie pyta:
- Dzieci, czy możecie nam powiedzieć, gdzie pracują wasi tatusiowie?
Cała klasa szemrze o strażakach, inżynierach, lekarzach i pilotach. Tylko Jasiu milczy na ostatniej ławce, rumieniąc się.
Nauczycielka:
- Jasiu, powiedz mi, w jakim zawodzie pracuje twój tata?
Jasiu wstaje, cały czerwony:
- Tańczy nago na rurze w klubie i dają mu za to pieniądze. Jak mu dobrze zapłacą, to pójdzie do łóżka z każdą.
Rozpłakał się. Nauczycielka wyprosiła wszystkie dzieci z klasy i usiadła z Jasiem:
- Jest aż tak źle?
- Jest jeszcze gorzej, proszę pani, zmyśliłem to, po prostu wstydzę się przyznać przed chłopakami, że mój tata jest politykiem i pracuje w Sejmie.
- Dzieci, czy możecie nam powiedzieć, gdzie pracują wasi tatusiowie?
Cała klasa szemrze o strażakach, inżynierach, lekarzach i pilotach. Tylko Jasiu milczy na ostatniej ławce, rumieniąc się.
Nauczycielka:
- Jasiu, powiedz mi, w jakim zawodzie pracuje twój tata?
Jasiu wstaje, cały czerwony:
- Tańczy nago na rurze w klubie i dają mu za to pieniądze. Jak mu dobrze zapłacą, to pójdzie do łóżka z każdą.
Rozpłakał się. Nauczycielka wyprosiła wszystkie dzieci z klasy i usiadła z Jasiem:
- Jest aż tak źle?
- Jest jeszcze gorzej, proszę pani, zmyśliłem to, po prostu wstydzę się przyznać przed chłopakami, że mój tata jest politykiem i pracuje w Sejmie.
- Córeczko, skąd masz nowego laptopa?
- A, zamieniłam się z Piotrkiem.
- A co ty mu dałaś?
- Tak.
- A, zamieniłam się z Piotrkiem.
- A co ty mu dałaś?
- Tak.

